Dziś:

Niemcy reformują system wsparcia OZE

Autor Wiktor

Dachowe instlalacje fotowoltaiczne w Freiburgu. Źródło: Rolf Disch
Dachowe instlalacje fotowoltaiczne w Freiburgu. Źródło: Rolf Disch

Berlin zmieniają kształt obowiązującego systemu wsparcia odnawialnych źródłach energii. Celem jest zahamowanie wzrostu cen i wyznaczenie ścieżki rozwoju OZE. Opracowanie założeń reformy OZE zajęło niemieckiemu rządowi niemal dokładnie 100 dni. Polscy urzędnicy pieścili się z projektem trzy lata.  

Niemcy dzięki przyjęci w roku 2000 ustawy o OZE, która dawała producentom gwarantowane ceny, farmy wiatrowe i elektrownie fotowoltaiczne rosły w bardzo szybkim tempie. 

Ale razem z nimi rosły też koszty energii dla konsumentów. Przyczyniła się do tego także podjęta po awarii w Fukushimie w 2011 r. decyzja o wcześniejszym zamknięciu niemieckich elektrowni atomowych ( do 2020 r. ). Zastąpić je miały właśnie źródła odnawialne.

W 2013 r. koszty wsparcia OZE wyniosły 24 mld euro. Minister gospodarki Sigmar Gabriel (SPD) ostrzegał, że niemiecka gospodarka nie udźwignie ciągłego zwiększania dopłat. 

Przeciętne niemieckie gospodarstwo domowe płaci ok. 50 euro miesięczne za energię, z czego ok. 14 euro to wsparcie dla OZE. Nie jest to wielka kwota dla przeciętnego Niemca, zwłaszcza, że w większości popierają oni Energiewende. 

Głosy niezadowolenia pojawiają się jednak ze ony strprzedsiębiorców. 1716 firm – huty, fabryki chemiczne, cementownie - jest z zwolniona z ciężarów Energiewende, dzięki czemu oszczędza 5 mld euro rocznie.  Ale reszta musi płacić. – To niesprawiedliwe i szkodliwe dla niemieckich firm, które muszą konkurować na globalnych rynkach – skarżył się niedawno Reinhard Ploss, szef Infineona, jednego z najbardziej innowacyjnych niemieckich przedsiębiorstw. Stąd m.in konieczność reformy – niemiecki rząd bardzo uważnie wsłuchuje się w głos przemysłu. 

Dzięki dotacjom do OZE osiągnięto jednak ogromny postęp techniczny. Koszty instalacji paneli fotowoltaicznych spadły tak bardzo, że w niektórych regionach Niemiec praktycznie nie potrzebują już dotacji. Wzrosła także wydajność farm wiatrowych. 

Na czym polega reforma przyjęta 8 kwietnia przez niemiecki rząd, która latem ma zostać uchwalona przez parlament?

Na pewno wbrew lamentom branży firmom inwestującym w wiatraki i panele nie grozi bankructwo. Rząd chce bowiem zwiększać udział OZE w bilansie energetycznym kraju. Do 2025 r. ma wynosić 40-45 proc. do 2025 r. a do 2035 r. - 55 -60 proc.  W projekcie zapisano także moc elektrowni uruchamianych w poszczególnych technologiach OZE, którą Niemcy powinny instalować co roku. Moc lądowych wiatraków i paneli fotowoltaicznych ma przyrastać o 2,5 GW rocznie.

Aukcje także nad Renem

Zmieniony zostanie system dotacji.  Wsparcie finansowe dla nowych inwestycji będzie uzależnione od cn rynkowych ( feed -in tariff - czyli gwarantowane taryfy są przewidziane w wyjątkowych przypadkach). Wsparcie  może być ograniczane lub zwiększane kwartalnie w zależności od potrzeb. 

Projekt przewiduje też wprowadzenie aukcji na instalacje OZE od 2017 r.  To podobny kierunek jak w Polsce.  Wg analityków proponowane zmiany będą korzystne również dla niemieckich konsumentów, którzy borykają się z gwałtownym wzrostem cen energii elektrycznej. J

Wg analityków z firmy Accenture Niemcy i Europa jako całość, potrzebują bardziej efektywnego rynku energetycznego opierającego się na inteligentnych sieciach, które pozwalają najlepiej funkcjonować energetyce odnawialnej i rozproszonej. 


Tagi: niemcy taryfy gwarantowane ustawa o oze

dodaj komentarz

Komentarze

comments powered by Disqus
A- A A+