Dziś:

Energetyka - strategiczna niepewność

Autor Gość

Problemem polskiej energetyki nie jest brak strategii, lecz nadmiar koncepcji wynikających z różnych, niespójnych ze sobą dokumentów rządowych. Docelowo, większą rolę w kreowaniu i realizacji strategii energetycznej powinien odgrywać Prezes Urzędu Regulacji Energetyki.

Zapowiadana „głęboka korekta” strategii polskiego sektora energetycznego będzie szansą na wyjście z obecnego impasu. Każe ona jednak postawić kilka istotnych pytań dotyczących nadchodzących zmian. Obecnie wcale nie jest jasne, kto miałby dokonać korekty, ani też to, który ośrodek ministerialny będzie odpowiedzialny za stworzenie spójnej, długofalowej strategii rozwoju sektora energetycznego. Głównym problemem polskiej planistyki energetycznej nie jest bowiem jej brak, lecz nadmiar nachodzących na siebie dokumentów strategicznych. W dodatku takich, z których celami często nie identyfikują się sami autorzy tych dokumentów.

Głównym wyzwaniem dla rządu, po „okrzepnięciu instytucjonalnym” nowych Ministerstw, będzie przede wszystkim usunięcie niespójności i chaosu w strategicznych dokumentach rządowych. Docelowo doprowadzić to ma do stworzenia jednej, spójnej strategii rozwoju energetyki. 

Strategia a polityka energetyczna 

Obecnie podstawowym dokumentem strategicznym dla rozwoju energetyki jest strategia „Bezpieczeństwo Energetyczne i Środowisko – perspektywa do 2020 r.” Dokument ten jest jedną z dziewięciu tzw. dziedzinowych strategii zintegrowanych, które wprost wynikają z najważniejszego dokumentu strategicznego Polski - Długookresowej Strategii Rozwoju Kraju. Polska 2030. Trzecia Fala Nowoczesności. 

Podstawową zaletą tych dokumentów są mechanizmy egzekwowania założonych w nich celów. Działania przewidziane i nakierowane na realizację określonych do 2020 roku celów w sektorze energetycznym posiadają precyzyjnie określone wskaźniki realizacji. Sam proces jest monitorowany i podlega regularnemu obowiązkowi publicznego raportowania. Postępy w realizacji danych celów można śledzić na stronie strateg.stat.gov.pl. Przykładowo wskaźnik SAIDI, czyli przeciętny systemowy czas trwania przerwy długiej i bardzo długiej w przeliczeniu na jednego odbiorcę, mierzony w minutach w 2020 roku ma osiągnąć 200 minut, w 2009 roku było to 341,6 minut, w 2014 roku przerwy w dostawach prądu mierzone wskaźnikiem SAIDI wynosiły już 191,3 minut.

Dokumentem dotyczącym sektora energetycznego o zupełnie innym „rodowodzie” jest Polityka Energetyczna Polski (obecny horyzont czasowy PEP do rok 2030, trwają pracę nad PEP 2050). PEP należy traktować raczej jako dokument o charakterze deklaracji politycznej, niż jako strategię rozwoju polskiej energetyki. Podstawową słabością PEP jest to, że w praktyce nie istnieje żadna sankcja za niewykonywanie działań w niej przewidzianych. Jakkolwiek brzmi to absurdalnie, to tym bardziej nie istnieją jakiekolwiek realne mechanizmy karzące za realizowanie działań wprost niespójnych z treścią przyjętego dokumentu. PEP nie porusza również kwestii związanych z zapewnieniem środków finansowania poszczególnych działań przewidzianych w dokumencie. Tak więc, uwzględniając fakt, że to minister właściwy do spraw energii jest organem odpowiedzialnym za przygotowanie PEP 2050 w przypadku braku realizacji PEP, można rozpatrywać jedynie odpowiedzialność polityczną. Dotychczasowe doświadczenie uczy, że nie jest to sankcja zanadto dotkliwa personalnie. Osadzając ją w kontekście branży o wielomiliardowych przychodach, zdaje się być wręcz niewyobrażalnie łagodną.

Nie istnieją żadne racjonalne ani praktyczne argumenty, które przemawiają za odseparowaniem PEP od średniookresowej strategii energetycznej Polski. Obecnie dokumenty te tworzą dwa nie w pełni spójne systemy, których podstawową cechą jest brak przejrzystości w odbiorze. Stan ten zdecydowanie nie sprzyja realizacji wyzwań stojących przed branżą energetyczną.

Ten zawiły układ dokumentów o charakterze kierunkowym dla sektora energetycznego, dodatkowo komplikują krzyżujące się kompetencje właścicielskie Ministra Skarbu Państwa, Ministra Energii oraz Ministra Środowiska. Ten ostatni, w poprzedniej kadencji sygnalizował próbę utworzenia polityki surowcowej Polski, która de facto powinna być silnym filarem strategii energetycznej Polski. Nierozstrzygnięta pozostaje także rola i faktyczny wpływ Pełnomocnika rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej na podlegające mu przedsiębiorstwa przesyłowe. 

Dużym wyzwaniem dla nowego rządu będzie zatem zachowanie spójności działań jeżeli chodzi o strategię rozwoju sektora energetycznego. Teoretycznie, utworzenie Ministerstwa Energii było szansą na koncentrację odpowiedzialności za przygotowanie i realizację strategii energetycznej w jednym podmiocie. Jednak uwzględniając aktualny podział kompetencyjny, Minister Energii będzie zmuszony podzielić się „planowaniem strategicznym” z Ministrem Rozwoju, Ministrem Skarbu Państwa, Ministrem Środowiska czy w końcu z Pełnomocnikiem rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej. Nasuwa się pytanie, czy sytuacja ta sprzyja wykreowaniu spójnej wizji branży?

Docelowy model 

Docelowo, wzmocniona powinna zostać rola Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki, jeżeli chodzi o strategię energetyczną Polski. Prezes URE jako niezależny regulator posiada narzędzia instytucjonalne do realizacji długofalowej strategii energetycznej, która siłą rzeczy zakłada działanie ponad bieżącymi sporami politycznymi. Podmiotowi temu ciężko jest także odmówić doświadczenia w budowaniu konsensusu i wyważaniu różnych, często sprzecznych interesów. 

Przede wszystkim to presja czasu będzie czynnikiem, który pozwoli na przełamanie wieloletniego impasu w kreowaniu strategii energetycznej w Polsce. W sferze politycznej pewnych decyzji, np. tej o budowie elektrowni jądrowej, po prostu nie można dłużej odwlekać. Dodatkowym impulsem dla wypracowania strategii energetycznej Polski, a co za tym idzie, również identyfikacji interesów polskiej energetyki na arenie międzynarodowej, będą zapowiedziane działania legislacyjne na poziomie unijnym dotyczące wykonania celów redukcyjnych wynikających z polityki klimatyczno-energetycznej UE na rok 2030. Nowa dyrektywa OZE, czy Dyrektywa EU ETS będą miały bardzo istotny wpływ na przyszłość sektora energetycznego w Polsce. Z tego powodu, Polska nie może pozwolić sobie na przyjęcie pozycji biernego oczekiwania na kolejne propozycje Komisji Europejskiej i innych państw członkowskich, a swoją sprawność polityczną ograniczać tylko do terminowego wdrażania regulacji unijnych do krajowego porządku prawnego. 

Właściwe zdefiniowanie długofalowych interesów polskiej energetyki jest warunkiem skutecznego ich reprezentowania na poziomie UE. Obecny „wielogłos” chóru podmiotów mających wpływ na branżę nie wróży dobrze melodii.

Maciej Tomecki i Krzysztof Wiśniewski

Źródło: paga.org.pl

Tagi: polityka energetyczna polska

dodaj komentarz

Komentarze

comments powered by Disqus
A- A A+